www.SZKOLENIAwUSA.com

Tym razem nikt się nie połamał, nie narobiliśmy strat na kilka tysięcy dolarów (tak jak ostatnio) i… nikt nie chciał wyjeżdżać do domu. Mało tego, żegnając się, kilku osobom zakręciła się łza w oku, bo jakoś po tych 4 wspólnie spędzonych dniach, smutno było się rozstawać. Krótko mówiąc kolejną studencką wyprawę organizowaną przez Chicagowską Szkołę Life Coachów uważam za BAAARDZO udaną. Mimo, że była to już jedenasta wycieczka to nie przypominała żadnej poprzedniej. Zresztą, jeśli ktoś regularnie jeździ z nami to doskonale wie, że za każdym razem doświadcza innych atrakcji.

www.SZKOLENIAwUSA.com
www.SZKOLENIAwUSA.com

Tym razem na szesnastu uczestników czekała nocna jazda snowmobilami przez las i po zamarznietym jeziorze. Z racji tego, że w grupie było 12 facetów to „krajoznawcza” wyprawa szybko zamieniła się w wyścig i popis ostrego wchodzenia w zakręty. Aż trudno uwierzyć, że po niemal pięciu godzinach taaakiej jazdy wszyscy zakończyli ją nawet bez jednego zadrapania. Co prawda na śnieżnych skuterach panowie dali niezły popis ale na niemal 10 kilometrowym (miało być 7,5 km ale się zgubiliśmy) szlaku w rakietach śnieżnych przez leśne zaspy już tacy szycy nie byli. Z racji tego, że połowa drogi to ciężka wspinaczka pod górę a raczej brodzenie w śniegu sięgającym powyżej kolan – nie było osoby, która nie zostałaby przemoczona do suchej nitki. To chyba właśnie ta część naszej współnej przygody zadecydowała, że po takiej zaprawie – kąpiel w zamarzniętym jeziorze już była nam niestraszna.
W rezultacie większym problemem okazało sie zrobienie przerębla w ponad metrowej grubości lodzie, pokrywającym jezioro, aniżeli sama kąpiel w lodowatej wodzie. Morsownie zaczęliśmy od „dziury” w kształcie kwadratu o wymiarach 70cm na 70cm. Pierwszemu zawodnikowi, czyli Bartkowi w przereblu o takiej wielkości zmieściły sie tylko nogi, za to Beniu i Marcin zanurzyli się w całości. Nocnym kąpielom w jeziorze towarzyszyło ognisko, które mimo deszczu paliło sie do samego rana. A rano… powiekszanie przerębla i dalsze w nim nurkowanie. Napisałam nurkowanie, bo faktycznie tym razem panowie ( Jiri i Damian) dawali nura pod wodę. Imprezę na zamarznietym jeziorze zakończył występ tenora – Benedykta, który swoim śpiewem sprawił, że (jako ostatnia osoba, a jednocześnie jedyna dziewczyna) do wody wskoczyła Agnieszka.

www.SZKOLENIAwUSA.com
www.SZKOLENIAwUSA.com
www.SZKOLENIAwUSA.com

Przed wyjazdem obawialiśmy się nieco dysproporcji w grupie, ale w praktyce okazało się, że ekipa złożona z 4 kobitek i 12 facetów była idealna. W pewnym momencie nawet doszło do tego, że panowie (Michał z Celestynem) kłócili się o dostęp do zmywaka, jednoczęśnie nie dopuszczając do brudnych naczyń dziewczyn, żeby… nie zniszczyły sobie paznokci.
Chłopaki, byliście fantastyczni! Wszystkie cztery jesteśmy pod dużym wrażeniem Waszego zachowania!
Wycieczkę do Minacqua oceniam na 5+. A tymczasem szykuję się na kolejną wyprawę, bo już za kilka dni wraz z Ireną i Anią
wyruszamy oglądać zorze polarną i lodowe jaskinie na Grand Island.

Wspólne wyjazdy to jedna wielu atrakcji w naszej szkole ;).

Anna Barauskas

Możesz również lubić:

www.SZKOLENIAwUSA.com
Wyprawa do Lasu Hobbitów
www.SZKOLENIAwUSA.com
Zrobieni w Balona
www.SZKOLENIAwUSA.com
Zakończenie Roku 2017